|
Film
o mojej pasji
Mój
znak zodiaku









Foto-Leżajsk
Drzewo Genealogiczne Stankiewicz & Ordyczynski
Anegdoty
rodzinne
Magia
jednego zdjęcia
LINKI
Moje
www
Tomka
www
Jurka
www
Sanepid
w Leżajsku
|
Środa popielcowa, luty, dwudziestego czwartego, rok 1954. Zaświeciła
nowa gwiazda na niebie. Narodziło się życie. Czy ktoś był z tego powodu
szczęśliwy? Malutka biedulka, w czepku na głowie przyszła na świat. Ten
czepek zwiastuje szczęśliwe życie, ale
dzień wielkiego postu oznacza życie skromne, pełne wyrzeczeń. Które z
tych symboli przylgnie do jej życia, które z nich będzie paszportem w
świat?
Nadano jej imię Anna Danuta, czyli po prostu
 
Imię Anna pochodzi z języka hebrajskiego hanna, co znaczy łaska. To
imię przypisane jest osobom niezwykle oddanym mężowi i dzieciom, a także
całemu domowi. Nie przecenia towarzystwa, lecz także nie stroni od
znajomości. Osoba wrażliwa na uroki krajobrazu i piękno wnętrz domowych.
Lubi spokój, zgodę i harmonię we własnym środowisku. Ciągle poszukuje
wygód, wykwintnego jedzenia i wyszukanych potraw. Jest bardzo
umuzykalniona, lubi muzykę nastrojową. Potrafi postępować jak dyplomata,
choć zdarza się, że swoim naiwnym zachowaniem się wszystko burzy.
Posiada umiejętności naśladowcze, toteż bardzo często odnosi z tego
korzyści.
Imię Danuta jest pochodzenia litewskiego. Osoba tym imieniem nazwana
jest skrupulatna, wnikliwa, pracowita, o dużej kulturze osobistej. Lubi
poznawać tajemnice życia, dlatego wiele czyta i studiuje. Ma wiele
energii i temperamentu, który spożytkowuje na niwelowanie zmian w swym
życiu, sytuacji wynikłych na skutek dość częstego popadanie w
melancholijne zamyślenia. Do małżeństwa i rodziny, a także ciepła
domowego nie przywiązuje zbyt dużej wagi. Jest zwolenniczką różnych
atrakcji miłosnych. A ponieważ nieraz próbuje wnikać w tajemnicę wiary,
popada w depresję psychiczną, której koniec znajduje w twórczości
muzycznej.
Urodziłam się w Leżajsku, małej porodówce w pobliżu świętego Klasztoru
O.O. Bernardynów.
W tym samym dniu co ja tj. 1954-02-24, jednak o godzinę wcześniej
urodziła się moja koleżanka z sąsiedniej ławki szkolnej Lidka Dołęgówna.
Wydawałoby się, że skoro jesteśmy spod tego samego znaku powinnyśmy mieć
podobne charaktery, nie zauważyłam tego, Lidka nie była moją
przyjaciółką, więc trudno mi osądzać jej osobowość.
W Kuryłówce mieszkałam zaledwie rok.
Mieszkaliśmy w drewnianym domu z odzysku po wojennych zmaganiach. W
ostatnim dniu wojny tj 8 maja 1945 r. Sowieci spalili całą wieś.
Pozbawili ludzi chleba, mleka i wszelkiego dobytku. Każdy organizował
sobie dach nad głową składając ponownie chałupy z poukraińskich domów.
Nasza skromna chałupka, bez wody, bez kanalizacji była zawsze kwitnąca
życiem, pełna dzieci, sąsiadów, gości.
Zostałam ochrzczona w Kościele Parafialnym. Nie miałam szczęścia do
chrzestnych. Ani Władek Niemiec, ani Maria Mikulska z d. Werfel. Nigdy
się mną nie interesowali.
Potem wyjechaliśmy do Leżajska. Zamieszkaliśmy na ulicy Furgalskiego
-nazwę tej ulicy nadała Rada Miejska na cześć wychowanka leżajskiej
szkoły, który poległ w czasie ofensywy rosyjskiej latem 1916 r pod
Kostiuchnówką. Major Tadeusz Wyrwa Furgalski - walczył w Legionach
Polskich o niepodległość Polski, jako legionista w austriackim wojsku.

W tym budynku przed laty mieścił się żłobek, do którego codziennie
odprowadzał mnie ojciec. Byłam podobno najgrzeczniejszym i bardzo
samodzielnym dzieckiem w tym żłobku. Opiekowały się mną siostry zakonne.
Bardzo mnie podobno chwaliły.
Pamiętam z tego okresu posiłki na ganku, dużym, oszklonym.. Przez wiele
lat prześladował mnie obraz jakiejś zupki na talerzu, nie umiałam jej
nazwać. Dopiero, kiedy w akademiku podano mi na śniadanie owsiankę,
dostałam olśnienia. To przecież ten smak, który mnie prześladował przez
tyle lat. Mama nigdy nie karmiła nas owsianką, skąd miałam wiedzieć, co
to za zupa? Kiedy odkryłam tę tajemnicę, poczułam się, jakby mi kamień
spadł z serca. Byłam szczęśliwa i dumna.
Przedszkole, do którego chodziłam wraz z moimi starszymi siostrami,
mieściło się w zabytkowym budynku z XVII w. przy ulicy Sandomierskiej 31
(dawnej Koszykarskiej).
W 1959 r przeprowadziliśmy się do bloku przy ulicy Przemysłowej (obecnie
Żeromskiego). Centralne ogrzewanie, kanalizacja, bieżąca woda-zupełny
komfort. 18-to rodzinny blok był jednym szczęśliwym domem, pełnym
dzieci. Wszyscy znali wszystkich problemy, wszyscy byli sobie życzliwi.
Mój świat dzieciństwa był, jak z wymarzonej bajki. Jednak całe
dzieciństwo spędzałam u babci.
W
1961 r poszłam do szkoły. Byłam trzecim rocznikiem, który realizował
program nauczania 8-klasowej szkoły podstawowej. Do I klasy chodziłam na
Podklasztor - wychowawczynią była pani Emilia Szczęsna, potem rodzice
przenieśli mnie do Szkoły Podstawowej nr 2. Wychowawczynią do czwartej
klasy była pani Helena Ciskowa, zaś w 5-8 klasie pani Maria Jagusztyn.
17 października 1965 r., z okazji nadania Szkole Podstawowej nr 2 w
Leżajsku imienia Władysława Broniewskiego przybyła żona poety – Wanda
Broniewska. Uwieńczeniem tej jakże ważnej dla szkoły uroczystości było
odsłonięcie pamiątkowej tablicy z napiem:
"Kiedy przyjdą podpalić dom, ten, w którym mieszkasz - Polskę,
kiedy rzucą przed siebie grom, kiedy runą żelaznym wojskiem
i pod drzwiami staną, i nocą kolbami w drzwi załomocą -
ty, ze snu podnosząc skroń,
stań u drzwi.
Bagnet na broń! Trzeba krwi! (Bagnet na broń)
Wszyscy uczniowie, stojąc w hollu, przed tablicą uroczyście odczytali
ten cytat. Na akademii śpiewałam w chórze i tańczyłam w zespole
tanecznym, pod kierunkiem pani Dańczakowej.
Na bierzmowanie wybrałam ( w 1966r?) sobie jako trzecie imię Franciszka.
W hołdzie, z miłości do mojej babci. Moi bliscy, często używają tego
imienia, kiedy się do mnie zwracają. Mamie i ciotce wydaje się, że kpią
z tego imienia, ale ja się tym nie przejmuję. Nawet imponuje mi, że tak
niepopularne imię wyróżnia mnie od Violetty, Isaury ....
Będąc w klasie szóstej, pokochałam bibliotekę. Czytane książki rozwijały
moją wyobraźnię.
Liceum Ogólnokształcące im. Bolesława Chrobrego zaliczyłam w latach
1968-1973.
Zbytnio nie namawiano mnie na studia, było ciężko materialnie, więc
odciążyłabym rodzinę, gdybym jak najszybciej zaczęła zarabiać
Marzyłam o medycynie, ale nie miałam szans dostać się na uczelnię bez
protekcji. Biologia wydawała mi się łatwiejsza, nie trzeba było zdawać
fizyki. Konkurencja była duża, sześciu kandydatów na jedno miejsce, ale
myśl, że w przyszłości zostanę "podróżnikiem" dopingowała mnie do
zrealizowania swoich marzeń. Po przeczytaniu książki „Z kamerą po
Australii” postanowiłam już w pierwszych latach ogólniaka zgłębiać
wiedzę przyrodniczą i medyczną. Kolejną książką, którą z wielką pasją
pożerałam była „Endokrynologia kliniczna”.
Dostałam się do Krakowa na Uniwersytet Jagielloński. Kierunek biologia.
Mieszkałam w Nawojce oraz Piaście .
Pracę magisterską pisałam w Instytucie Zoologii, w Pracowni
Endokrynologii i Hodowli Tkanek pod kierunkiem prof. dr hab. Stanisławy
Stokłosowej, która była jej kierownikiem nieprzerwanie do roku 1997.
Kraków to również Studencki Krąg Instruktorów. Mile spędzone chwile na
Hali Boraczej, na "obozie naukowym" na Mazurach.
Studia uniwersyteckie były dla mnie fundamentalną szkołą myślenia.
Właśnie w Krakowie przeżyłam wszystko, co pierwsze. Znalazłam nowy
sposób na życie.
Kraków ma dla mnie wciąż tę samą magiczną siłę.
Cała polska awangarda wyrosła z Krakowa: Gustaw Holoubek, Maja
Komorowska, Jerzy Stuhr, Jan Peszek, Anna Dymna. Anna Polony, Anna
Seniuk, Zofia Kucówna, Bogusław Linda, Ewa Demarczyk, Piotr Skrzynecki,
Wanda Warska, Wojciech Karolak.
Nauka tańca towarzyskiego pod kierunkiem samego profesora Wieczystego,
który wychował całe pokolenia tancerzy.
Nie chciałam po studiach wracać do Leżajska. Pokochałam Kraków, mogłam
skorzystać z propozycji pracy w PAN. Nie czułam się jednak na siłach,
aby kontynuować naukę, robić doktorat z farmakologii. Wróciłam do
rodzinnego miasta. Podjęłam pracę w sanepidzie.
Moją wadą jest głęboka niechęć do gotowania. Edimus, ut vivamus, non
vivimus, ut edamus - jemy po to, by żyć, a nie żyjemy po to, by jeść.
Plutarch. Ta maksyma jest moją dewizą życiową, która przysporzyła mi
wiele niepowodzeń i konfliktów małżeńskich. Ale czytałam chyba "nie te
bajki"-jak to się mówi. Wiele razy tłumaczyłam bliskim, że z pustym
żołądkiem lepiej się myśli. Maria Curie Skłodowska, nota bene
imienniczka ulicy, na której mieszkam dzięki temu dostała Nagrodę Nobla.
Z medycznego punktu widzenia ma to swoje uzasadnienie. Gdy się człowiek
naje, organizm uruchamia swój układ trawienny do pracy, chce się spać,
do głowy nic nie wchodzi. Najważniejsze, aby dostarczyć organizmowi
wszystkie niezbędne składniki odżywcze i to w najprostszej formie. Więc
po co wymyślać z gotowaniem, czy pieczeniem?
****

Ślub
'Ślubuję ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską i że cię
nie opuszczę aż do śmierci'. Te śluby złożyłam w Bazylice OO.
Bernardynów w Leżajsku w dniu moich imienin, 26 lipca. Miałam 26 lat.
Podróż poślubna
****
Przynależność do organizacji:
• Polskie Towarzystwo Mikrobiologów
• Polskie Towarzystwo Epidemiologów i Lekarzy Chorób Zakaźnych
Polskie Towarzystwo Diagnostyki Laboratoryjnej
• Polskie Stowarzyszenie Pomocy Dzieciom Chorym na Astmę i Alergię
• Herbalife International, INC, U.S.A
• European Consulting Group
• Polskie Towarzystwo Emerytalne PZU
• Związek Harcerstwa Polskiego [1.IX.1965-1969]
• Związek Młodzieży Socjalistycznej [1969-1977]
• Studencki Krąg Instruktorów [1973-1977]
Top |



Anna Stankiewicz Ordyczynska

|
|

Filmiki
na Youtube
Fotogaleria
Photobucket
Podróż po Europie
|
Moje zainteresowania
Brydż . Zachęcam młodych ludzi do rozpoczęcia swojej przygody "przy
zielonym stoliku". Brydż jest bardzo interesującą grą, wymagającą myślenia.
Kolekcjonowanie kubków- szczególną wartość mają dla mnie kubki z
miejsc, które pochodzą z turystycznych wojaży, odwiedzanych miejsc,
przypominają mi ciekawie spędzone chwile
Fotogaleria
kubkow
Zobacz kolekcję moich
kubków i filiżanek
Pasja czy obsesja
Kolekcjonowanie: znaczki, autografy, karty telefoniczne
Pamiętnik
Taniec
Spisywanie anegdot z życia bliskich mi osób-miałam już pokaźną
kolekcję spisanych anegdot, ale niestety, złośliwość rzeczy martwych. Spalił
mi się dysk, utraciłam dane i nie wszystkie anegdoty jestem w stanie
odtworzyć. Ale spróbuję.
Kultura żydowska, obyczaje i religia. Nie rozumiałam ich historii i
kultury. Chciałam poznać ich dzieje. Zaczęłam zgłębiać moją wiedzę sięgając
po przewodniki, rozmawiając z Żydami, surfując po internecie. Wiele pomogła
mi w tym moja teściowa- Janina Ordyczyńska, opowiadając o obyczajach i
tradycjach leżajskiego sztetl. Inspiracją do założenia stron www o
leżajskich Żydach była moja koleżanka Halina z Francji. Od urodzenia
mieszkała w Leżajsku, dopiero, kiedy opuściła Polskę, dowiedziała się o
Elimelechu, o chasydach przyjeżdżających na jego grób. Prosiła mnie, abym
jej coś napisała na ten temat. Więc założyłam strony, ciągle je udoskonalam
i mam stałego czytelnika moich wypocin. Zresztą, sądząc po liczbie
odwiedzanych osób, po wpisach do Księgi Gości nie tylko ona docenia moje
zainteresowania
Fotografika jest wszechobecna w moim domu. Prawie nigdy nie rozstaję
się z aparatem fotograficznym. Mam za złe innym, że nie uwieczniają wiele
rodzinnych zdarzeń na błonie. Jestem fanatykiem fotografii i nie rozumiem,
jak można nim nie być. Czasami już po roku z nostalgią spogląda się na swoją
jakże jeszcze wtedy młodą twarz. Kiedyś po latach będzie można dzieciom,
wnukom pokazać, jaka mama, czy babcia była młoda. Jak ten czas szybko
upływa, ale dzięki fotografii można ten czas zatrzymać.
Z satysfakcją muszę się pochwalić, że moje zainteresowanie fotografiką
zostało dostrzeżone. Zdjęcia przedstawiono na Wystawie Fotograficznej w
Parlamencie Europejskim w Brukseli, w Żydowskim Instytucie Historycznym im.
Emanuela Ringelbluma w Warszawie, a także w Muzeum Historii Miasta Łodzi.
Anna Walaszczyk - autor i kurator wystawy "Tajemniczy świat chasydów
w królestwie mistycyzmu, kabały, śpiewu, tańca i ekstazy",
przywróciła pamięć o tym, co już na stałe zniknęło z przestrzeni polskich
miast i miasteczek. Chasydyzm, który narodził się i rozwijał się na terenach
dawnej Rzeczpospolitej i w pełnym rozkwicie istniał w przedwojennej Polsce
jest nie tylko swoistą tradycją żydowskiej kultury religijnej, ale jest
również dziedzictwem i historią Polski. (Wystawa czynna: 16 czerwca - 20
października 2009).
Muzeum Historii Miasta Łodzi wydało monografię "Tajemniczy świat
chasydów w królestwie mistycyzmu, kabały, śpiewu, tańca i ekstazy", w
oparciu o materiały przygotowane przez Annę Walaszczyk. W książce tej oprócz
fotografii Pawła Herzoga, Tomasza Kaczorka i Katarzyny Marczyńskiej
wykorzystano również i moje zdjęcia.
Oglądający wystawę, będą mogli również obejrzeć mój film " U grobu
cadyka" nakręcony 11 marca 2007 roku, kiedy to odbyła się pierwsza w
powojennym Leżajsku procesja z nowym egzemplarzem Tory przywiezionej z
Izraela.
Więcej o mojej pasji do fotografowania
Kamerowanie scen z życia
Informatyka- tą dziedziną zainteresowałam się, bo mi była potrzebna do
normalnego funkcjonowania w dzisiejszej rzeczywistości. Dzisiaj nie
wyobrażam sobie życia bez komputera. Miałam wsparcie i fachową pomoc
domowników. Jestem szczęśliwa i zarazem dumna z siebie, że znam się na
tajnikach związanych z komputeryzacją. Chętnie udzielam wskazówek
praktycznych, a wręcz namawiam innych do poznania wiadomości na ten temat.
Moi bliscy często krytykują to moje hobby. Uważają, że zamiast zająć się
domem, marnuję czas na takie bzdury, jak ślęczenie godzinami przed
komputerem i wymyślanie niedoskonałych stron internetowych. Feci, quod potui,
faciant meliora potentes - zrobiłem, co mogłem, kto potrafi, niech zrobi
lepiej.
Szachy- W dzieciństwie przyglądałam się grze mojego taty z sąsiadem.
Potem grywałam z innymi, także z moimi dziećmi.
Ciągła zmiana moich zainteresowań skutkuje zmianą mojej filozofii
życiowej. Mam nadzieję, że jest to wynikiem mojej dojrzałości życiowej,
zdobytych doświadczeń, mam nadzieję, że ta ciągła metamorfoza jest wynikiem
mojego rozwoju duchowego, realizowania moich ambicji, a nie wynikiem
regresji, mówiąc brutalnie, że nie jest to wynikiem starości.
Top |