JUWENALIA KRAKOWSKIE
Krakowski okres w moim życiu kojarzy
mi się nie tylko ze studiowaniem na Uniwersytecie Jagiellońskim.
Oprócz czasu poświęcanego na intensywną naukę, był czas na relaks,
rozrywkę i inne przyjemności studenckie.
Studiowanie biologii w 1973 roku rozpoczęłam w szczególnie trudnych
warunkach. Byłam pierwszym rocznikiem, który miał skrócone studia z
5 do 4,5 lat. Każde pierwsze wykłady rozpoczynały się wstępem typu:
- No cóż, studia skrócono wam o pół roku, ale wiedzy do pochłonięcia
nie ubyło, wręcz przeciwne. Musicie się sprężyć, by znaleźć czas na
naukę, nie jesteśmy w stanie podać informacji w ciągu 1 semestru,
kiedy do tej pory wykłady trwały przez 2 semestry. Podam wam wiedzę
w ‘pigułce’, resztę musicie sami sobie dostudiować. Taka jest idea
studiowania i tym się różni od nauki w szkole średniej.
Z tego też powodu tego co uczono wcześniej przez 2 semestry trzeba
było nauczyć się w ciągu 1 semestru. Egzaminy łączono po 2 w jednym,
zdając 2 różne egzaminy u dwóch różnych profesorów, ale ocenę do
indeksu wpisywano jedną. Po to, aby nie przekroczyć limitu ośmiu
egzaminów w ciągu roku.
Przed ciężką sesją egzaminacyjną trzeba było się odstresować.
Dlatego też studenci chętnie brali udział w majowych imprezach
organizowanych przez akademickie samorządy studenckie. W
Juwenaliach.
Władze miasta Krakowa przekazywały braci studenckiej symboliczny
klucz do bram miasta i wtedy Kraków należał do nas.
Juwenalia rozpoczynały się zwykle w piątek po południu przemarszem
korowodu przebierańców z miasteczka studenckiego do Rynku Głównego.
Zjeżdżała wiara z całej Polski, przyjeżdżali absolwenci, uczniowie
szkół średnich, znajomi studentów absolutnie nie związani z
uczelnią. Zabawie towarzyszyły liczne koncerty oraz inne wydarzenia
o charakterze kulturalnym i sportowym na terenie miasteczka
studenckiego, w Parku Jordana, Pod Płachtą na Błoniach, w Rynku.
Gwoździem programu były imprezy w akademikach, wcale nie kameralne,
gdzie piwo lało się litrami non stop przez dzień i noc.
Pomysły studentów były szalone. Inwencja twórcza dot. strojów nie
znała granic.
Studencki Krąg Instruktorów, którego byłam członkiem wymyślił ‘Plażę
Nudystów’.
Założyłam modną wtedy i świeżo zakupioną w domu towarowym spódnicę ‘bananówę’,
‘wytworny’ kapelusz zrobiony z białego papieru.
Ze sprzętem plażowym, z wiadrami piasku, łopatkami, materacami
dmuchanymi wyruszyliśmy spod Nawojki w słoneczne sobotnie południe.
-Chodźcie z nami! Zapraszamy na plażę nudystów! Tylko na plaży
nudystów możecie się świetnie bawić! – skandowaliśmy do przechodniów
idąc ulicą Reymonta, Czystą, Krupniczą, Szewską do Rynku Głównego.
Nasza kilkunastoosobowa grupa przebierańców powiększała się coraz
bardziej. Ciekawski tłum dołączał do nas i niczym pochód 1-majowy
maszerował do Rynku.
A tam zaczęliśmy imprezę na miarę widowiska. Rozsypywaliśmy piasek
wokół pomnika Mickiewicza, nadmuchiwaliśmy materace, śpiewaliśmy
piosenki i tańczyliśmy wspólnie z publicznością przy akompaniamencie
gitar, harmonii i innych instrumentów.



Impreza trwała kilka godzin, na koniec ktoś z
chłopaków skwitował
- ale nudno! Co miało oznaczać ideę naszego koncertu.
Myślę, że widzowie, nawet jeśli liczyli, ale nie doczekali się
imprezy rozbieranej na plaży nudystów, bawili się doskonale.
Mimo, że to był rok 1974, znaleźli się turyści, którzy nagrywali
nasze wygłupy na kamerę.
Często z utęsknieniem wspominam te wydarzenia i liczę na to, że
odnajdą się autorzy tych nakręconych na kamerę wydarzeń.
*****
JUWENALIA 1975. Impreza w DS Nawojka.
*****
7 maja 1977 w Krakowie kilka dni przed Juwenaliami zmarł w
tajemniczych okolicznościach jeden ze studentów polonistyki
Stanisław Pyjas. Mimo wezwania do bojkotu juwenaliów impreza odbyła
się. Odbyły się również wybory Miss Juwenaliów. Pamiętam tę imprezę,
chociaż sama w niej nie uczestniczyłam. Z balkonu mojego akademika
Piasta oglądałam przejazd wybranej Miss w asyście wesołych studentów
na udekorowanej platformie.
O śmierci Pyjasa dowiedziałam się nasłuchując Radia Wolna Europa.











